W mroku szpitala. Tajemnicza śmierć 40-letniego lekarza w Pabianicach

W niewielkim pabianickim Centrum Medycznym doszło do nagłej śmierci 40-letniego lekarza. Mężczyzna pracował na oddziale urologicznym.

Informacje o zdarzeniu potwierdził rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej, rzucając światło na dramat, który rozegrał się tuż nad ranem w szpitalu. O śmierci lekarza poinformowała dyrekcja szpitala, co skierowało uwagę organów ścigania na miejsce wydarzenia.

Prokurator udzielił krótkiego wywiadu, rzucając światło na pierwsze fakty.

„Otrzymaliśmy sygnał od policji, która została powiadomiona przez dyrekcję szpitala. Na miejscu trwają oględziny” – przekazał, starając się przedrzeć przez mgłę tajemnicy otaczającej niewyjaśnioną śmierć lekarza.

Według wstępnych ustaleń, tragedia rozegrała się w jednym z gabinetów, gdzie odnaleziono ciało lekarza.

„Ze wstępnych ustaleń wynika, że nad ranem istniała potrzeba podjęcia działań medycznych. Mężczyzna był w tym czasie w pokoju lekarskim, próbowano się z nim skontaktować, ale te próby były bezskuteczne. Po wejściu do pokoju okazało się, że lekarz nie żyje” – przekazał rzecznik prokuratury.

W obliczu niewytłumaczalnej straty podjęto desperackie próby reanimacji, jednak nie przyniosły one rezultatu. Serce 40-latka przestało bić, pozostawiając personel szpitala w szoku i smutku.

Na miejscu tragedii prokurator kontynuuje swoje śledztwo. Oględziny, poprzedzone niemym bólem straconego życia, prowadzone są z udziałem biegłego z zakresu medycyny sądowej. Wkrótce ma nastąpić sekcja zwłok.

Dodaj komentarz