Krzyk bezsilności. Kryzys dziecięcej psychiatrii w Gdańsku

W sklepieniu szpitalnych korytarzy, gdzie powinna panować cisza i spokój, gwałtownie rośnie liczba łóżek, przypominając klaustrofobiczny labirynt. Wojewódzki Szpital Psychiatryczny w Gdańsku, który zwykł być ostoją nadziei, teraz staje przed niemożliwym wyborem. Decyzja o wstrzymaniu przyjęć na Oddział Dziecięcy i Młodzieżowy staje się nieuchronną konsekwencją nie tylko przepełnienia, ale także braku odpowiednich zasobów.

69 pacjentów na 46 miejsc – te liczby stają się brutalnym obrazem rzeczywistości. Łóżka są układane jeden obok drugiego, przypominając domino, a prywatność staje się luksusem niemal niemożliwym do osiągnięcia. Mariusz Kaszubowski, dyrektor szpitala, z niepokojem podkreśla konieczność zapewnienia bezpieczeństwa najmłodszym pacjentom, ale w tej sytuacji wydaje się to zadaniem niemożliwym.

W gąszczu chorych i ograniczonych zasobów personelu medycznego, rozmowa lekarza z pacjentem staje się luksusem. Tłok sam w sobie staje się traumatycznym doświadczeniem, rodzącym agresję nawet u najmłodszych. Jędrzej Nowaczyk, doświadczony psychiatra, nie pozostawia złudzeń co do skali problemu.

Aby złagodzić presję na przesyconym oddziale, szpital zmuszony jest podjąć drastyczne kroki. Karetki z chorymi omijają teraz Gdańskie szpitale psychiatryczne, kierując się do innych placówek, nie tylko na Pomorzu, ale w całej Polsce. Decyzja ta, choć może rozładować obecny kryzys, nie zmniejsza jednak istniejącego problemu.

Pomorskie, jako województwo, zanotowało najwięcej prób samobójczych wśród młodych ludzi. Szpitale pękają w szwach, a dzieci są pozostawione same sobie w cyfrowym świecie, zapomniane przez zapracowanych rodziców. Dyrektor Kaszubowski podkreśla potrzebę działań interwencyjnych, zanim kolejne tragedie staną się nieuniknione.

Wciąż brak specjalistów, placówek pomocowych, a dostawki zamieniają się w łóżka, ale i tych jest zbyt mało. Łóżka same w sobie nie leczą, a sytuacja staje się zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Agnieszka Kapała-Sokalska, członkini zarządu województwa pomorskiego, podkreśla pilną potrzebę kompleksowych rozwiązań.

Dramat w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku staje się krzykiem o pomoc, wołaniem o zrozumienie i skuteczne działania. Tymczasem, na szpitalnych korytarzach, tłok i cierpienie stają się przykrą codziennością.

Dodaj komentarz